andruty,Kalisz,unia europejska
In Kalisz on 2009/04/21 at 8:48 PM
(za PAP i IAR – to jest prawdziwa informacja!)
Andruty kaliskie trafiły wreszcie na prestiżową listę regionalnych wyrobów o Chronionej Nazwie Pochodzenia. Na przygotowanej przez Komisję Europejską liście znalazł się też inny wielkopolski produkt: ser smażony – przysmak Nowego Tomyśla. Andruty na europejski certyfikat czekały kilka miesięcy.
Wyroby z europejskiej listy można produkować tylko na obszarze, którego granice określone zostały we wniosku o rejestrację. Mogą powstać wyłącznie z lokalnych surowców i według określonego przepisu. Oznacza to, że od teraz słodkie andruty kaliskie można produkować wyłącznie w Kaliszu i okolicach, zaś wielkopolski ser smażony – w Nowym Tomyślu.
Ponadto to wyróżnienie jest gwarancją nie tylko oryginalności, ale i wysokiej jakości produktu.
Kaliskie andruty znajdują się teraz pośród blisko ośmiuset wyrobów z całej Unii Europejskiej. Na liście znajdują się m.in. takie regionalne przysmaki jak francuski rokfor i szampan. Polskich produktów jest niewiele, więc tym samym większe wyróżnienie; andruty znalazły się na liście obok oscypka czy rogala świętomarcińskiego.
Nazwy wszystkich produktów z listy są zastrzeżone w całej Wspólnocie Europejskiej. Na przyznanie certyfikatu czekają kolejne polskie produkty, takie jak kiełbasa lisiecka, olej rydzowy czy karp zatorski. Polska zajmuje czwarte miejsce w Europie pod względem liczby produktów zgłoszonych do rejestracji.
Przysmak kaliskich pokoleń od czterech lat widnieje w innym spisie – polskiej Liście Produktów Regionalnych.
kaczka dziennikarska,Kalisz,ratusz,urząd miejski,żart
In Kalisz on 2009/04/21 at 8:45 PM
Nie cichnie sprawa brawurowej kradzieży Pomnika Andruta Kaliskiego. Przed trzema dniami stojącą od tygodnia pod ratuszem rzeźbę ukradło sześciu mężczyzn. Skala przestępstwa porównywana jest z tajemniczym zniknięciem obrazu Rubensa z kościoła św. Mikołaja, bo chociaż policja już namierzyła rabusiów, to nadal nie wiadomo, gdzie jest Pomnik.
Kradzież zarejestrowały kamery zainstalowane na Głównym Rynku. Na podstawie materiału filmowego sporządzono portrety pamięciowe młodych ludzi, które trafiły do m.in. kaliskiego szpitala. – Rzeczywiście, dzień po kradzieży zgłosiło się do nas ośmiu mężczyzn z ostrymi bólami brzucha i mdłościami. Dawno nie mieliśmy tutaj tak przejedzonych pacjentów – opowiada szef oddziału ratunkowego w szpitalu na ul. Poznańskiej. – Byli podobni do podejrzanych z portretów pamięciowych, więc po udzieleniu pierwszej pomocy przekazaliśmy ich policjantom.
Mężczyźni najpierw ściągnęli pomnik z niedużego cokołu stojącego pod ratuszem, a następnie wspólnymi siłami przenieśli w kierunku parku. – Częściowo toczyli rzeźbę po bruku, częściowo nieśli na plecach. Tak dotarli do parku, gdzie spotkali dwóch kolejnych podejrzanych i tam ślady się urywają – mówią policjanci. – Znaleźliśmy co prawda wiele okruchów andrutów na parkowych alejkach, ale mało to ludzi je w parku andruty?
Antoni Wafel-Dłutko, autor projektu, zapewnia, że rzeźba nie była jadalna. – Na pewno nie cała – wyjaśnia. – Pomnik wykonany był z konstrukcji żelaznej i naturalnej masy. Masę można było zjeść tylko wtedy, jeśli dodało się wody i cukru. Jeśli ci panowie zjedli masę, to gdzieś musi być żelazny szkielet mojej rzeźby!
Badania krwi wykazały, że podejrzani dwudziestolatkowie przed kradzieżą palili marihuanę, która może wywołać duży głód, ale tak policjanci, jak i rzeźbiarz nie wierzą jednak, że raptem osiem osób mogło zjeść blisko czterysta kilogramów andrutów. – Nasza dokładna ekspertyza ustali, czy podejrzani zjedli pomnik. Dowiemy się też, czy jeszcze ktoś im w tym pomógł. Na razie pomnika szukamy, ale nie w żołądkach tych młodych ludzi – podkreślają.
Kaliszanie są oburzeni kradzieżą, ale przyznają, że apetycznie wyglądająca i pachnąca rzeźba rzeczywiście mogła kogoś skusić. – Szkoda tylko, że złodzieje się z nami nie podzielili, bo żal byłby mniejszy. I szkoda też, że np. Urząd Miejski nie jest z czekolady, a fontanna Nastroje z waty cukrowej – mówią.
kaczka dziennikarska,Kalisz,ratusz,urząd miejski,żart
In Kalisz on 2009/04/21 at 8:42 PM
Kilka dni temu Urząd Miejski w Kaliszu przystąpił do programu „Aktywna Jesień”, finansowanego przez Unię Europejską. W ramach projektu miasto ogłosiło konkurs na Żywy Zabytek, do którego mogą zgłosić się kaliszanie powyżej 70. roku życia. Trzydziestu najaktywniejszych seniorów będzie przez rok promować miasto jako przyjazne osobom starszym.
- Od lat powiększa się w Kaliszu odsetek osób starszych, ale to nic złego. Uczynimy z tego atut – przekonują w magistracie. – Poza tym Kalisz to najstarsze miasto w Polsce. To widać na ulicach i chcemy to wykorzystać.
Na konkurs „Żywy zabytek” wpływają już pierwsze zgłoszenia.Aby wygrać konkurs, wystarczy udowodnić na piśmie, że jest się jak Kalisz – najstarszym, ale ciągle młodym duchem. – Czekamy na zgłoszenia pasjonatów, ludzi aktywnych, działających na różnych polach, bogatych w doświadczenie i wiedzę, czyli główne atuty starości – zachęcają organizatorzy przedsięwzięcia.
Konkurs wzbudził zainteresowanie słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku, którzy intensywnie przygotowują się do udziału w majowych Juwenaliach. Niektórym nie podoba się jednak wysoka bariera wiekowa. – Czuję się jak uczniak, bo jestem za młody, mam tylko 60 lat – narzeka pan Jerzy. – Ale moja mama pewnie się zgłosi, bo ma 80 lat, a nadal na rowerze do kościoła jeździ.
Zwycięzcy zostaną nie tylko wpisani do krajowego rejestru zabytków i odpowiednio oznaczeni, ale także przez rok za sowite pieniądze będą promować Kalisz w kraju i za granicą. Honorowy patronat nad konkursem objął Władysław Kościelniak, który wraz z pierwszą trójką zwycięzców weźmie udział w ogólnopolskiej kampanii billboardowej reklamującej miasto.