prostozprosny

KLA dogadło się z kinem: będą filmy w 3D

In Kalisz on 2011/02/15 at 1:24 AM

Kaliskie Linie Autobusowe podpisały porozumienie z kinem Apollo. – Chcemy spełnić życzenie widzów i pasażerów – mówią w KLA i w kinie. – Będziemy wyświetlać filmy w 3D.

- Z 3D jeździmy od kilkunastu lat po okolicznych miejscowościach – opowiada Jacek Spóźniony, dyrektor KLA. Rzeczywiście, 3D kursuje na trasie Kalisz – Żydów od blisko trzynastu lat. Samo 3D jednak nie wystarcza kaliszanom, którzy chcą w mieście widzieć najnowszą technologię. Kupiono więc nowe autobusy. Niskopodłogowe Solarisy nie spełniły wszystkich oczekiwań mieszkańców. W pojazdach zainstalowano zatem specjalne ekrany i złożono propozycję kinu Apollo. – Usłyszeliśmy o seansach filmowych w 3D. Na całym świecie to się sprawdza, więc dogadaliśmy się z kinem i od przyszłego tygodnia ruszamy z filmami w 3D w Kaliszu – mówi dyrektor KLA.

Pasażerowie KLA także są w większości mile zaskoczeni, chociaż nie brakuje negatywnych głosów. – Co? Przecież 3D jest w Kaliszu od dawna. Filmy? Żeby mnie rozproszyło niepotrzebnie? Jeszcze przegapię jakiegoś avatara z teleportem – mówi nam pan Józek, częsty pasażer KLA. Jednak przeważają pozytywne głosy, bo 3D to jeden z najdłuższych kursów na linii i pasażerowie często się nudzą w trakcie podróży. – No, mogliby czasem coś dać fajnego, a nie tylko reklamy na tych ekranikach – argumentuje pani Asia, która często wraca ostatnim 3D do domu.

Na początek repertuar kina w 3D będzie obejmował filmy związane z szeroko pojętą komunikacją. – W pierwszym tygodniu będziemy grać hit “Speed: niebezpieczna prędkość” i nową produkcję “Autobusem przez galaktykę” – informują w kinie. W ciągu najbliższego miesiąca poznamy szerszą listę filmów granych w 3D w Kaliszu.

Andruty tylko dla Kalisza

In Kalisz on 2009/04/21 at 8:48 PM

(za PAP i IAR – to jest prawdziwa informacja!)

Andruty kaliskie trafiły wreszcie na prestiżową listę regionalnych wyrobów o Chronionej Nazwie Pochodzenia. Na przygotowanej przez Komisję Europejską liście znalazł się też inny wielkopolski produkt: ser smażony – przysmak Nowego Tomyśla. Andruty na europejski certyfikat czekały kilka miesięcy.

P9110013_article

Wyroby z europejskiej listy można produkować tylko na obszarze, którego granice określone zostały we wniosku o rejestrację. Mogą powstać wyłącznie z lokalnych surowców i według określonego przepisu. Oznacza to, że od teraz słodkie andruty kaliskie można produkować wyłącznie w Kaliszu i okolicach, zaś wielkopolski ser smażony – w Nowym Tomyślu.
Ponadto to wyróżnienie jest gwarancją nie tylko oryginalności, ale i wysokiej jakości produktu.

Kaliskie andruty znajdują się teraz pośród blisko ośmiuset wyrobów z całej Unii Europejskiej. Na liście znajdują się m.in. takie regionalne przysmaki jak francuski rokfor i szampan. Polskich produktów jest niewiele, więc tym samym większe wyróżnienie; andruty znalazły się na liście obok oscypka czy rogala świętomarcińskiego.
Nazwy wszystkich produktów z listy są zastrzeżone w całej Wspólnocie Europejskiej. Na przyznanie certyfikatu czekają kolejne polskie produkty, takie jak kiełbasa lisiecka, olej rydzowy czy karp zatorski. Polska zajmuje czwarte miejsce w Europie pod względem liczby produktów zgłoszonych do rejestracji.

Przysmak kaliskich pokoleń od czterech lat widnieje w innym spisie – polskiej Liście Produktów Regionalnych.

Co stało się z pomnikiem andruta?

In Kalisz on 2009/04/21 at 8:45 PM

Nie cichnie sprawa brawurowej kradzieży Pomnika Andruta Kaliskiego. Przed trzema dniami stojącą od tygodnia pod ratuszem rzeźbę ukradło sześciu mężczyzn. Skala przestępstwa porównywana jest z tajemniczym zniknięciem obrazu Rubensa z kościoła św. Mikołaja, bo chociaż policja już namierzyła rabusiów, to nadal nie wiadomo, gdzie jest Pomnik.

Kradzież zarejestrowały kamery zainstalowane na Głównym Rynku. Na podstawie materiału filmowego sporządzono portrety pamięciowe młodych ludzi, które trafiły do m.in. kaliskiego szpitala. – Rzeczywiście, dzień po kradzieży zgłosiło się do nas ośmiu mężczyzn z ostrymi bólami brzucha i mdłościami. Dawno nie mieliśmy tutaj tak przejedzonych pacjentów – opowiada szef oddziału ratunkowego w szpitalu na ul. Poznańskiej. – Byli podobni do podejrzanych z portretów pamięciowych, więc po udzieleniu pierwszej pomocy przekazaliśmy ich policjantom.

Mężczyźni najpierw ściągnęli pomnik z niedużego cokołu stojącego pod ratuszem, a następnie wspólnymi siłami przenieśli w kierunku parku. – Częściowo toczyli rzeźbę po bruku, częściowo nieśli na plecach. Tak dotarli do parku, gdzie spotkali dwóch kolejnych podejrzanych i tam ślady się urywają – mówią policjanci. – Znaleźliśmy co prawda wiele okruchów andrutów na parkowych alejkach, ale mało to ludzi je w parku andruty?
Antoni Wafel-Dłutko, autor projektu, zapewnia, że rzeźba nie była jadalna. – Na pewno nie cała – wyjaśnia. – Pomnik wykonany był z konstrukcji żelaznej i naturalnej masy. Masę można było zjeść tylko wtedy, jeśli dodało się wody i cukru. Jeśli ci panowie zjedli masę, to gdzieś musi być żelazny szkielet mojej rzeźby!
Badania krwi wykazały, że podejrzani dwudziestolatkowie przed kradzieżą palili marihuanę, która może wywołać duży głód, ale tak policjanci, jak i rzeźbiarz nie wierzą jednak, że raptem osiem osób mogło zjeść blisko czterysta kilogramów andrutów. – Nasza dokładna ekspertyza ustali, czy podejrzani zjedli pomnik. Dowiemy się też, czy jeszcze ktoś im w tym pomógł. Na razie pomnika szukamy, ale nie w żołądkach tych młodych ludzi – podkreślają.
Kaliszanie są oburzeni kradzieżą, ale przyznają, że apetycznie wyglądająca i pachnąca rzeźba rzeczywiście mogła kogoś skusić. – Szkoda tylko, że złodzieje się z nami nie podzielili, bo żal byłby mniejszy. I szkoda też, że np. Urząd Miejski nie jest z czekolady, a fontanna Nastroje z waty cukrowej – mówią.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.