prostozprosny

Posty oznaczone jako ‘kaczka dziennikarska’

Co stało się z pomnikiem andruta?

In Kalisz on 2009/04/21 at 8:45 PM

Nie cichnie sprawa brawurowej kradzieży Pomnika Andruta Kaliskiego. Przed trzema dniami stojącą od tygodnia pod ratuszem rzeźbę ukradło sześciu mężczyzn. Skala przestępstwa porównywana jest z tajemniczym zniknięciem obrazu Rubensa z kościoła św. Mikołaja, bo chociaż policja już namierzyła rabusiów, to nadal nie wiadomo, gdzie jest Pomnik.

Kradzież zarejestrowały kamery zainstalowane na Głównym Rynku. Na podstawie materiału filmowego sporządzono portrety pamięciowe młodych ludzi, które trafiły do m.in. kaliskiego szpitala. – Rzeczywiście, dzień po kradzieży zgłosiło się do nas ośmiu mężczyzn z ostrymi bólami brzucha i mdłościami. Dawno nie mieliśmy tutaj tak przejedzonych pacjentów – opowiada szef oddziału ratunkowego w szpitalu na ul. Poznańskiej. – Byli podobni do podejrzanych z portretów pamięciowych, więc po udzieleniu pierwszej pomocy przekazaliśmy ich policjantom.

Mężczyźni najpierw ściągnęli pomnik z niedużego cokołu stojącego pod ratuszem, a następnie wspólnymi siłami przenieśli w kierunku parku. – Częściowo toczyli rzeźbę po bruku, częściowo nieśli na plecach. Tak dotarli do parku, gdzie spotkali dwóch kolejnych podejrzanych i tam ślady się urywają – mówią policjanci. – Znaleźliśmy co prawda wiele okruchów andrutów na parkowych alejkach, ale mało to ludzi je w parku andruty?
Antoni Wafel-Dłutko, autor projektu, zapewnia, że rzeźba nie była jadalna. – Na pewno nie cała – wyjaśnia. – Pomnik wykonany był z konstrukcji żelaznej i naturalnej masy. Masę można było zjeść tylko wtedy, jeśli dodało się wody i cukru. Jeśli ci panowie zjedli masę, to gdzieś musi być żelazny szkielet mojej rzeźby!
Badania krwi wykazały, że podejrzani dwudziestolatkowie przed kradzieżą palili marihuanę, która może wywołać duży głód, ale tak policjanci, jak i rzeźbiarz nie wierzą jednak, że raptem osiem osób mogło zjeść blisko czterysta kilogramów andrutów. – Nasza dokładna ekspertyza ustali, czy podejrzani zjedli pomnik. Dowiemy się też, czy jeszcze ktoś im w tym pomógł. Na razie pomnika szukamy, ale nie w żołądkach tych młodych ludzi – podkreślają.
Kaliszanie są oburzeni kradzieżą, ale przyznają, że apetycznie wyglądająca i pachnąca rzeźba rzeczywiście mogła kogoś skusić. – Szkoda tylko, że złodzieje się z nami nie podzielili, bo żal byłby mniejszy. I szkoda też, że np. Urząd Miejski nie jest z czekolady, a fontanna Nastroje z waty cukrowej – mówią.

Wygrają najstarsi, ale młodzi duchem

In Kalisz on 2009/04/21 at 8:42 PM

Kilka dni temu Urząd Miejski w Kaliszu przystąpił do programu „Aktywna Jesień”, finansowanego przez Unię Europejską. W ramach projektu miasto ogłosiło konkurs na Żywy Zabytek, do którego mogą zgłosić się kaliszanie powyżej 70. roku życia. Trzydziestu najaktywniejszych seniorów będzie przez rok promować miasto jako przyjazne osobom starszym.

- Od lat powiększa się w Kaliszu odsetek osób starszych, ale to nic złego. Uczynimy z tego atut – przekonują w magistracie. – Poza tym Kalisz to najstarsze miasto w Polsce. To widać na ulicach i chcemy to wykorzystać.
Na konkurs „Żywy zabytek” wpływają już pierwsze zgłoszenia.Aby wygrać konkurs, wystarczy udowodnić na piśmie, że jest się jak Kalisz – najstarszym, ale ciągle młodym duchem. – Czekamy na zgłoszenia pasjonatów, ludzi aktywnych, działających na różnych polach, bogatych w doświadczenie i wiedzę, czyli główne atuty starości – zachęcają organizatorzy przedsięwzięcia.

Konkurs wzbudził zainteresowanie słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku, którzy intensywnie przygotowują się do udziału w majowych Juwenaliach. Niektórym nie podoba się jednak wysoka bariera wiekowa. – Czuję się jak uczniak, bo jestem za młody, mam tylko 60 lat – narzeka pan Jerzy. – Ale moja mama pewnie się zgłosi, bo ma 80 lat, a nadal na rowerze do kościoła jeździ.

Zwycięzcy zostaną nie tylko wpisani do krajowego rejestru zabytków i odpowiednio oznaczeni, ale także przez rok za sowite pieniądze będą promować Kalisz w kraju i za granicą. Honorowy patronat nad konkursem objął Władysław Kościelniak, który wraz z pierwszą trójką zwycięzców weźmie udział w ogólnopolskiej kampanii billboardowej reklamującej miasto.

II Targi Wagarowiczów

In Kalisz on 2009/04/21 at 8:41 PM

Zamiast bogatej oferty edukacyjnej – puste boksy i zdezorientowani goście. W sobotnich II Targach Edukacyjnych w Kaliszu wzięła udział zaledwie jedna czwarta spodziewanych wystawców.

Jeszcze w dzień przed targami większość wystawców szykowała stoiska. Organizatorzy przyznają, że nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. – Wiedzieliśmy, że kilku wystawców zgłosiło wcześniej nieprzygotowanie. Dzisiaj trzy czwarte boksów jest puste. To zniechęca naszych gości – mówią. I rzeczywiście: pani Maria przyszła na targi z córką. – Zupełnie pomylona impreza – denerwuje się. – Chciałyśmy dowiedzieć się czegoś o ofercie szkół, a znalazłyśmy tylko puste stoiska! To skandal!
Organizatorzy przez całą sobotę i niedziele próbowali dodzwonić się do nieobecnych wystawców. Bezskutecznie. Telefonów nie odbierali nawet kuratorzy oświatowi i włodarze. – To niepojęte – dziwili się organizatorzy Targów. – Nie mamy żadnych informacji, czy do końca Targów ktokolwiek z nieobecnych tu przyjedzie i wytłumaczy to nam i gościom.
Wszystko wyjaśniło się dopiero dzisiaj, kiedy do organizatorów zaczęły spływać usprawiedliwienia i zwolnienia lekarskie. – Jak w szkole – irytują się pomysłodawcy Targów. – Cytuję: Uprzejmie proszę o usprawiedliwienie nieobecności na Targach z powodu ważnych obowiązków rodzinnych. Inne: z powodu przeziębienia, bólu głowy, itd.
Prezydent Janusz Pęcherz rzeczywiście tłumaczył się ważną imprezą rodzinną, ale w większości prawdziwy powód nieobecności był jednak inny. – Woleliśmy iść na spacer do parku, niż siedzieć na targach. W sobotę było tak pięknie na dworze – przyznają w kaliskim III L.O. im. Mikołaja Kopernika, które również nie stawiło się na imprezie. – To normalna praktyka stosowana przez naszych uczniów; nie widzimy w tym nic zdrożnego. To raczej dowód na to, że nasza szkoła jest przyjazna i wyluzowana. – Na mieście można było spotkać też innych wystawców, którzy bez skrępowania opalali się w pierwszym wiosennym słońcu i jedli lody.
Organizatorzy Targów nie załamują się jednak wybrykiem wystawców i już myślą o kolejnej imprezie, którą chcą zorganizować w okolicy bardziej przyjaznej dla wagarowiczów, czyli w kaliskim parku.

Kino pod ratuszem

In Kalisz on 2009/04/21 at 8:37 PM

Trzy potężne telebimy zawisną na kaliskim ratuszu. We wrześniu ruszy tam kino – pod chmurką. Zaskoczeni kaliszanie pukają się w głowy. Urzędnicy tłumaczą: – Musimy mieć trzy kina, inaczej przepadną pieniądze z Unii.

Trzecim kinem miało być multikino w okolicach marketu Tesco na ul. Wojska Polskiego, jednak inwestor rozmyślił się i wycofał z budowy. Odmawia też kontaktu z mediami. Krążącą po Kaliszu plotkę potwierdził urząd miejski. – Ten obiekt nie powstanie.
Tymczasem Kalisz ma w przyszłym roku dostać środki od Unii Europejskiej na rozwój kultury, jednak jednym z warunków otrzymania takich dotacji było posiadanie przez miasto co najmniej trzech obiektów kinowych. W kaliskim projekcie optymistycznie uznano więc niezaczętą jeszcze budowę multikina za zakończoną. – Ta inwestycja i tak miała być sfinalizowana przed 2010 rokiem – mówią urzędnicy. – Takiego obrotu sprawy się nie spodziewaliśmy. Musimy jakoś wybrnąć z tej sytuacji, bo stracimy pieniądze od Unii i nie będziemy mieli z czego sfinansować przyszłorocznych imprez kulturalnych. – Zamiast multikina przy Tesco powstanie więc kino pod ratuszem.
Kino na zewnątrz (takie jak kina samochodowe) można stworzyć w kilka tygodni. Wystarczy odpowiednie miejsce, ekrany, głośniki. W ratuszu przyznają, że zależy im na czasie. Kaliszanom nie podoba się ten pomysł; hałaśliwe telebimy na ratuszu wprowadzą niepotrzebny chaos. – To zakłóci ciszę i spokój na starówce – żali się pani Janina z Głównego Rynku. Jednak decyzja już zapadła: we wrześniu ruszy multikino pod chmurką. Dlaczego we wrześniu? Wtedy właśnie do Kalisza przyjedzie komisja z UE i sprawdzi, ile kin rzeczywiście mamy. – Ustawimy wygodne krzesła i fotele. Na każdym z trzech telebimów będzie wyświetlany inny film. Jest problem z odpowiednim ustawieniem głośników, ale i to uda nam się rozwiązać – najpewniej słuchawkami. – Kaliszanie mogą spać spokojnie. Kino nie jest inwestycją na lata.
Co będzie można zobaczyć w ratuszowym kinie? Miasto nie zamierza występować o koncesję na granie filmowych przebojów. – Zaskoczymy kaliszan przede wszystkim filmami z najciekawszych sesji rady miejskiej, zmontowanymi jak prawdziwe kino akcji. Będzie trochę grozy i trochę śmiechu. Jako pierwsze wyświetlimy znane już “Janusz Pęcherz nas zawiódł” i “Janusz Pęcherz zawiódł nas po raz drugi” w reżyserii kaliskich kupców – zachęcają urzędnicy i dodają, że kino pod chmurką przede wszystkim ratuje inne inicjatywy kulturalne w Kaliszu.

Zetną widzów

In Kalisz on 2009/04/21 at 8:34 PM

Rośnie konkurencja dla kaliskich salonów fryzjerskich. Aktorzy Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu, zachęceni sukcesem spektaklu „Szalone nożyczki”, otwierają własny zakład.

Grupa aktorów od miesiąca szkoli warsztat fryzjerski pod okiem zawodowców z salonów Gabriel i Laurent. – Mają talent – mówi mistrz fryzjerski Seweryn Włosek. – Widać, że to prawdziwi artyści. Ich pomysły są naprawdę świetne, wizjonerskie, twórcze. Uczymy ich jedynie techniki odpowiedniego cięcia. Wszystko inne to ich dzieło.
Aktorzy chcą, by fryzury z teatralnego salonu nawiązywały do popularnych sztuk. – Będziemy ciąć na Antygonę, Hamleta, Lady Makbet, Romeo i Julię czy trzy siostry. – Nie znaczy to jednak, że fryzury są tragiczne, tylko inspirowane charakterami danych postaci. Będą także stylowe peruki i akcesoria do włosów, a katalog fryzur będzie się wzbogacał z każdą kolejną premierą.
Fryzjer w teatrze to nie tylko wysoka jakość i artyzm, ale też prędkość usług. – Można będzie do nas przyjść na przykład na godzinę przed spektaklem i zaskoczyć innych widzów zupełnie wyjątkową fryzurą, żywcem wziętą ze spektaklu.
Salon projektuje Wojciech Stefaniak, scenograf wielu kaliskich spektakli. – Klient musi się tu poczuć trochę jak w garderobie teatralnej, trochę jak w kulisach i trochę jak na scenie – opowiada. W zakładzie staną więc wielkie lustra, wygodne fotele, na ścianach zawisną plakaty z kaliskich spektakli, a wszystko oświetlą prawdziwe reflektory sceniczne. Autorskie mają być także fryzjerskie narzędzia – nożyczki, brzytwy, lokówki, suszarki oraz opakowania kosmetyków do włosów.
Chociaż nazwa i miejsce zakładu owiane jest jeszcze tajemnicą, to wiadomo już, że oficjalne otwarcie teatralnego salonu nastąpi w maju – podczas najbliższych Kaliskich Spotkań Teatralnych. Kto będzie pierwszym klientem? Aktorzy obiecują, że pierwsi do ścięcia będą członkowie jury festiwalowego.

Piosenka Kabaretu Starszych Panów hymnem Kalisza

In Kalisz on 2009/03/17 at 1:59 AM

Urząd Miejski w Kaliszu od dwóch tygodni prowadzi rozmowy ze spadkobiercami praw autorskich do utworów Kabaretu Starszych Panów. Miasto chce, by jeden z utworów legendarnego duetu – „Nad Prosną” – stał się hymnem Kalisza.

Szczegółowej analizy tekstu piosenki dokonali wykładowcy kaliskiej filii polonistyki UAM. – To jasne, że Kabaret śpiewał o Kaliszu – mówią. – Po pierwsze, sam tytuł i później refren utworu wskazują, o jakie miejsce chodzi. Co prawda nie wprost, ale skojarzenie jest oczywiste. Po drugie, pierwsza i druga zwrotka to opis podkaliskich lasów i parku. Po trzecie – nawiązania do istniejącego na tych terenach grodu piastowskiego i później współczesności miasta, jego rozwoju, swobody życia mieszkańców i równie ważnych elementów miejskiego krajobrazu jak gołębie itd. – Analiza jednak nie jest pełna. Nie wiadomo jeszcze co lub kogo ma symbolizować baran ze snu, ale ostateczne ustalenia nie wpłyną zasadniczo na interpretację.

Chociaż negocjacje jeszcze trwają, ratuszowi urzędnicy pilnie wsłuchują się w tekst piosenki Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory. Nie bez powodu. Jeśli rozmowy zakończą się sukcesem, utwór zostanie w 2010 roku zatwierdzony jako hymn miasta i oficjalnie odśpiewany przez chór złożony z kaliskich prezydentów i radnych podczas uroczystości wpisanej w obchody 1850-lecia miasta Ptolemeuszowego. – Nie chcemy dać plamy – mówią w magistracie. Na razie uczą się słów piosenki. Później ruszą lekcje śpiewu.

Podobne rozmowy prowadzi Grabów nad Prosną, ale kaliscy włodarze nie boją się konkurencji. – Mamy dowody na to, że autorom tekstu chodziło właśnie o Kalisz – podkreślają. – Wierzymy, że w przyszłym roku kaliszanie razem z nami odśpiewają po raz pierwszy nowy hymn miasta.

Posłuchaj utworu “Nad Prosną” Kabaretu Starszych Panów

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.